Floryda, Kuba
Dzień pięćdziesiąty (27.08.2006). Jesteśmy już przy końcówce naszej
wycieczki. O 9:00 byliśmy w Jacksonville. Co za miejsce, jakie widoki,
większość czasu spędziliśmy nad wodą, zabawa była przednia. Zajrzeliśmy
także do Parku Orange.
Dzień pięćdziesiąty pierwszy (28.08.2006). Tego dnia zatrzymaliśmy się w
miejscowości Sebastian. I zaczęło się typowe leniuchowanie. Wykończeni
cała drogą skupiliśmy się na wylegiwaniu i piciu piwa.
Dzień pięćdziesiąty drugi (29.08.2006) Dotarliśmy do Miami, długie
piaszczyste plaże ok, ale niestety strasznie zabrudzone i zaniedbane.
Oczywiście zostaliśmy tutaj cały dzień, zwiedziliśmy wiele miejsc, między
innymi oceanarium, wieczorem udało nam się załapać na statek na Kubę,
wysłużony samochód bez trudu sprzedaliśmy za 620$, ciężko nam było się z
nim rozstać, ale nie mieliśmy wyjścia.
Dzień pięćdziesiąty trzeci (30.08.2006). Na Kubie mieliśmy już wcześniej
zarezerwowany hotel na Varadero. Hotel wypas, jedzenie wyśmienite, ludzie
bardzo mili. Nic dodać, nic ująć. Tutaj zostaliśmy od 5 września,
następnie samolotem do Bostonu, tam zostałem jeszcze dwa dni u Olka, a
później wróciłem do domu. Wyprawa była niesamowita, cieszę się, ze Olek
mi towarzyszył, wypomnienia pozostaną już na zawszę.