Massachusetts, Nowy Jork, Pensylwania
Powodem dla którego wybrałem Boston na początek swojej podróży był
prosty. Mój dobry kumpel, Olek z lat szkolnych wyprowadził się tam będąc
w liceum, zawsze mieliśmy ze sobą dobry kontakt, dlatego też miałem się
gdzie początkowo zatrzymać. Olek pomógł mi także załatwić wszelkie
formalności związane z kupnem i zarejestrowaniem samochodu, którym był
Ford Taurus z 97 roku. Samochód kupiłem za 1000$, spisywał się naprawdę
nie źle.
Pierwszy dzień (07.07.2006) spędziłem na zwiedzaniu Bostonu. Olek
zaprowadził mnie do najciekawszych miejsc, które watro zobaczyć. Miasto
zrobiło na mnie duże wrażenie. Wieżowce wyglądają całkiem inaczej niż na
zdjęciach. Wieczorem wylądowaliśmy w ulubionym barze Olka i tak zakończył
się mój pierwszy dzień w Stanach.
Drugiego dnia (08.07.2006) wraz z Olkiem około godz 9:00 wyruszyliśmy do
Springfield (dodam, że nazwa tego miasta jest jedną z najczęściej
nadawanych w USA, można ja z naleźć w 33 innych stanach). Tam wybraliśmy
się do Muzeum poświęconego Titanicowi (The Titanic Museum) oraz do
słynnego muzeum broni. Wróciliśmy stamtąd około 18:00 i resztę dnia
spędziliśmy w Bostonie.
Dzień trzeci (09.07.2006). Tego dnia postanowiłem pojechać do Nowego
Jorku, Olek oczywiście zgodził mi się towarzyszyć całą wyprawę.
Architektura tego miejsca robi niezwykle wrażenie, nie moglem się
nadziwić tych niezwykłych widoków. Samochód zostawiliśmy na jednym z
parkingów, w większości poruszaliśmy się metrem, czasem taksówkami, ruch
na drogach w Nowym Jorku jest niewyobrażalny. W Nowym Jorku zatrzymaliśmy
się na noc w jednym z niedrogich moteli.
Dzień czwarty (10.07.2006). Pobudka 7:00. Postanowiliśmy z Olkiem nie
zostawać dłużej w Nowym Jorku i wyruszyliśmy a podbój Pensylwanii. Drogi
w USA są jak marzenie szerokie, i przestronne. Wspaniale się jedzie mając
ze sobą mile towarzystwo. Podróż długa, znaleźliśmy hotel i poszliśmy
spać.
Dzień piąty (11.07.2006). Filadelfia, wspaniałe miasto, przepiękne widoki
i bardzo mili ludzie. Wieczorem spacer nad Delaware, knajpka i spać.
Dzień szósty (12.07.2006). Pobudka 8.30. Prawie wyspani ruszyliśmy w
dalszą drogę do stolicy stanu. Wspaniała podróż, a tyle nas jeszcze
czeka. Harrisburg to równie piękne miasto.
Dzień siódmy (13.07.2006) Zanim ruszyliśmy dalej zrobiliśmy trochę
zakupów. Kolejny przystanek Pittsburgh. Najlepiej wygląda nocą,
oświetlone robi niesamowite wrażenie. 22:00 nocleg u znajomego Olka, miła
rodzina.