Utah, Kolorado
Dzień trzydziesty pierwszy(06.08.2006) Pobudka około 9:00. Dotarliśmy do
Monument Valley. Nigdy czegoś takiego nie wiedziałem, wspaniałe widoki,
bez porównania, tym co ogląda się na zdjęciach czy w telewizji. Kolacja
w stylu pikniku, zapasy uzupełnione wcześniej.
Dzień trzydziesty drugi (07.08.2006). Kolejny przystanek Arches National
Park. Utah to naprawdę przepiękny stan. Park oszałamiający, byliśmy nim
zachwyceni, spacer po tak pięknym miejscu jest czymś niesamowitym i
relaksującym, mimo, iż wędruje się po nim całymi godzinami. Około godz
16:00 wyruszyliśmy dalej do Parku Narodowego Canyonlands, niestety
dojechaliśmy za późno i nie mogliśmy wejść.
Dzień trzydziesty trzeci (08.08.2006). Obudziliśmy się bardzo wcześnie,
zjedliśmy śniadanie i poszliśmy zwiedzać park. Muszę się powtórzyć po raz
kolejny, miejsce zachwyca w każdym calu, nic dodać nic ująć. Wieczorem
znaleźliśmy przyjazna knajpkę, gdzie zjedliśmy smaczną kolację i miło
spędziliśmy czas.
Dzień trzydziesty trzeci (09.08.2006). wstaliśmy bardzo wcześnie i od
razu ruszyliśmy do Rio Grande. Z Rio przenieśliśmy się do Aspen, zimowej
stolicy świata, góry robią wrażenie.
Dzień trzydziesty czwarty (10.08.2006). w Aspen spędziliśmy cały dzień,
miejsce naprawdę, bardzo przytulne a ludzie niesamowicie mili, nie
chciało się nam stąd wyjeżdżać.
Dzień trzydziesty czwarty (11.08.2006). Z samego rana wyruszyliśmy do
stolicy stanu Kolorado i już o 10:00 siedzieliśmy w jedne z miejscowych
kawiarenek. Miasto bardzo ruchliwe ale ciekawe. Zostaliśmy na noc.
Dzień trzydziesty piaty (12.08.2006). Zatrzymaliśmy się w Garden City i
tu postanowiliśmy sobie zrobić tzw. „day-off”.