Iowa, Nebraska, Dakota PD
Dzień czternasty (20.07.2006). Mimo, iż bardzo nam się tu podobało.
Uznaliśmy, że jedziemy dalej. Z Chicago, przez Aurorę, Dixon dojechaliśmy
do Bettendorf, gdzie zatrzymaliśmy się na noc.
Dzień piętnasty (21.07.2006). o 11 dotarliśmy do Iowa City z malą
przygodą. Zapomniałem zatankować samochód. Na szczęście zgasł nam około
150 metrów od stacji benzynowej, jednak musieliśmy go tam dopchać bo
obsługujący tam murzyn nie chciał nam nalać benzyny do butelki. Iowa to
całkiem sympatyczne miasteczko. Znaleźliśmy całkiem przyjemne
zakwaterowanie za 10$, gdzie mogliśmy się umyć i doprowadzić do porządku.
Dzień szesnasty (22.07.2006). O 10 byliśmy już w Omaha. Zaliczyliśmy
kilka muzeów i ogród zoologiczny, bardzo fajne miejsce. Spacerując po
nieznanych uliczkach byliśmy świadkami ciekawej sceny jak sprzedawca
wyrzuca ze sklepu prawdopodobnie swojego pracownika, grożąc mu kablem z
USB. Zdając się na własny instynkt zwiedzaliśmy miasto, około 18
zorientowaliśmy się, że nie wiemy gdzie jesteśmy. Na szczęście mili
ludzie zaprowadzili nas do metra, które dowiozło nas do tej części
miasta, gdzie zostawiliśmy samochód. Nocowaliśmy w schronisku.
Dzień siedemnasty (23.07.2006). Po zaopatrzeniu się w benzynę oraz
jedzenie wyruszyliśmy dalej, tym razem w stronę Dakoty Pd. Po drodze
minęliśmy Sioux City, aż dotarliśmy do Sioux Falls. Przespaliśmy się
trochę i ruszyliśmy do Mount Rushmore.
Dzień osiemnasty (24.07.2006). Mount Rushmore robi wrażenie. Wydaliśmy
tu trochę pieniędzy ale było warto. Noc spędziliśmy w Rapid City.